środa, 21 grudnia 2011

takie se

7 rano a ta napierdala, sie tłucze.. bo to tam same butelki plastykowe i
szklane przeważnie po piwie czy wódce, z kolesiem z wielkim drągalem,
który gdyby nie brak zębów i wąsy, w których są jeszcze okruszki bułki
ze smalcem i ona gdyby nie to, że jest starą, grubą kurwą bez szkoły to
by się nadawało to wszystko na pornola... o 7 kurwa rano.. My pobudzeni..
Leszek nawet przestał chrapać.. To idealna wręcz okazja aby się wylać
i popatrzeć na cały ten pierdolnik.. Stachu wpadł najwidoczniej na ten
sam pomysł i nasze jeszcze prawie zamknięte oczęta spotkały się na
wysokości umywalek czekając na strumień zimnej wody z kranu..
-Nie będę tym kurwom nawet nic mówił bo to przecież popierdolone..
Zgadzam się ze Stasiem.. To było popierdolone.. Jednak Mateusz zmienił
zdanie i poszedł wyrazić swoją opinię w okolicach zsypu.
[Ze względu na kolizję oznaczeń (Stachu, sprzątaczka zatem S i S) Stasia
oznaczać będziemy jako S zaś sprzątaczkę SK (stara kurwa)]
S: Czy panie muszą robić to co najgłośniejsze o 7 rano?
SK: Proszę pana! My pracujemy od 6!
S: Taaa.. Do 7.. Potem 3 godziny przerwy..
Taaaak to właśnie u nas jest.. Ale na sprzątaczki to można kurwić wręcz
na okrągło.. A zaczęło się od tego, że położyłem się spać o 3 bo przecież
trzeba było obejrzeć finałowy epizod 6 już sezonu Dextera.. No i kurwa
jebane amerykańce.. Po ostatniej scenie siedziałem przed laptopem z
browarem i mówiłem: o kurwa.. o ja pierdole.. o Chryste Panie.. o chuj..
o jasna kurwa i stu milicjantów.. o ja cież nie pierdole.. o kurwa..
Już się zacząłem powtarzać więc podejrzewam, że tak właśnie wyglądała ta
pętla.. Skurczysyny potrafią zaskoczyć i wkręcić widza w "no zajeb mnie
jak najmocniej ale nie mogę się doczekać nowego sezonu!".. Dlaczego
polskie seriale takie nie są.. Albo się Hanka na kartonach rozjebie,
albo Rysiek wpada do burdelu tudzież "to pewnie Jerzy"... Albo ojciec
Mateusz odkryje, że to jednak nie szczylowaty graficiarz zamordował
ziomka zbierającego znaczki i robiącego wszystkich naokoło w chuja..
Ale rozkminianie dlaczego produkcje zza oceanu są lepsze od naszych jest
takie jakby rozwodzić się nad tym czy kupa zrobiona w sedes i spłukana
jest mniej nieprzyjemna od tej zrobionej na środku pokoju przez twojego
psa czy kurwa kota i jeszcze na dodatek rozpaćkana przez twojego bachora..

czwartek, 1 grudnia 2011

złe miłego początki..

O całym tygodniu na uczelni pisać nie ma sensu bo to po prostu w głowie
się nie mieści.. Miro zbiera na warunek z Bisztygi i ma wyjebane na to,
że na miasteczku rozdają unimile.. Jest nawet autorem hasła tygodnia,
które brzmi nastepująco: "jebać gumki trzeba robić numerki".. Maciej
idzie na zajęcia widmo.. Bo ich kurwa nie ma a on o tym zapomniał
(whaaaaaat?) choć powinien sobie to zaznaczyć wykurwiście czerwonym
markerem w kalendarzu bo w końcu Fortuna nam sprzyja.. Pozdrawiam pana
kurwa Fernandeza za podpierdolenie mi miejsca na liście wfu oraz propsy
dla Kuby i Michała za to, że dawali sobie po ryju w dniu, w którym
większość z nas wolałaby do gazu niż do Gasa. Zatem spierdalam spod
Wawelu by odwiedzić rodzinne strony. Pominę nudnawą podróż autobusem
przyspieszonym (Kraków-Wieczór-Czarnowiejska-Korki, choć w sumie
Czarnowiejska załatwia wieczór bo to dla tej ulicy nie ma znaczenia)
do dworca głównego i pominę tego skurwysyna, który przy kasie kupił 3
bilety kartą za 214,68 a potem zrezygnował bo woli jednak zapłacić
gotówką i pani musiała mu anulować te bilety i trwało to tyle że jakiś
strasznie wąsaty pan jadący interegio do Rzeszowa zdążył wymienić
swojemu koledze wszystkie wady swojej teściowej i jeszcze dla
pewności je powtórzył (3 razy!). Wsiadam do przedziału.. Tam student
polibudy i jakiś stary recydywista.. No nie taki stary bo starszy ode
mnie o dekadę. Klnął z taką częstotliwością, że bębenki pękały i
opowiedział tyle niestworzonych historii, że z powodzeniem mógłby
napisać exposé premiera (nie to że mam coś do Donalda, nawet go lubię)..
Pracował w każdej branży od robola w tartaku po kucharza w Hiltonie
przez złodzieja złomu z PKP i górnika w Czechowicach Dziedzicach
(jebaniutki).. Wyjebał do Kielc 6 wojaków.. Skurwysyn.. Nie to, że nie
da się wypić 6 piw w 2 godziny bo to całkiem normalne ale on pił wojaki
na dodatek je połykał a nie pił.. Łyk i nie ma browara a za 15 minut
otwierał następnego.. Mówił dość dosadnie ale czasem i słowa mu brakło..
Przejebane zwłaszcza jak zapomniał sformułowania strefa czasowa. Ze
studentem ze Starachowic mieliśmy nie lada zagwozdkę. Choć muszę przyznać,
że ów recydywista zaskoczył mnie używając słowa węglowodany.. Pożegnał
mnie mocnym uściskiem ręki (ała) i definicją grypsowania (o chuj).. Na
szczęście jestem już w domu gdzie czekają na mnie pierogi, miłe
wiadomości z duńskiego Odense, Polsat Sport, który włącze jutro o 7 rano,
wygodne łóżeczko, kochający rodzice i pryncypałki schowane w szafie..